Padel to jedna z najszybciej rozwijających się dyscyplin sportowych w Europie i na świecie –
młodszy kuzyn tenisa i squasha, łączący cechy obu tych gier. Globalnie padel podbija serca milionów: tylko w 2023 roku na całym świecie otwarto niemal 6 tysięcy nowych kortów (średnio 111 tygodniowo!), a łącznie istnieje już ponad 43 tys. kortów padlowych w 13 tys. ośrodków. W Polsce jest to wciąż stosunkowo świeża dyscyplina (Polska Federacja Padla powstała dopiero w 2017 roku), ale jej rozwój nabiera imponującego tempa. Przyjrzyjmy się aktualnej sytuacji padla w naszym kraju – od rozbudowy infrastruktury i rosnącej liczby graczy, przez działania promocyjne i turnieje, po analizę kosztów i opłacalności inwestycji w padel. Wszystko to ujęte w kontekście ogólnopolskim, z myślą o polskim odbiorcy, w przystępnym lecz merytorycznym stylu popartym twardymi danymi.
Rozkwit infrastruktury padlowej w Polsce
Padel w Polsce rozwija się lawinowo pod względem infrastruktury sportowej. Jeszcze na początku 2021 roku w kraju działało zaledwie kilka klubów padlowych, z głównym ośrodkiem w Warszawie. Tymczasem obecnie liczba obiektów i kortów rośnie wręcz z tygodnia na tydzień. Według danych serwisu Zagrajwpadla.pl, w lipcu 2024 r. w Polsce istniało co najmniej 41 ośrodków oferujących 108 kortów do padla. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie dwóch lat (w 2021 mieliśmy tylko około 50 kortów). Co więcej, padel rozwija się u nas nawet szybciej niż przewidywano – nowe obiekty powstają dosłownie jak grzyby po deszczu. Szacuje się, że wiosną 2025 r. działało już ponad 60–65 klubów padlowych, dysponujących łącznie około 150 kortami (dokładne dane wciąż są aktualizowane).
Korty do padla – Nasza Baza FITMADE
Rozmieszczenie geograficzne. Najwięcej dzieje się w największych aglomeracjach. Warszawa stała się nieformalną stolicą polskiego padla, z największą liczbą kortów, klubów i graczy. Jeszcze w połowie 2024 r. w samej Warszawie działało 8 ośrodków padlowych a pod koniec roku otwarto tam Warsaw Padel Club – obiekt z 10 kortami deblowymi (największy w kraju). Stolica ma także kilka dużych centrów jak Interpadel (9 kortów deblowych + 2 singlowe) czy Padlovnia (4 korty kryte + 4 otwarte). Inne prężne ośrodki to m.in. Poznań (5 klubów), Kraków (5 klubów), Wrocław (3 kluby), a także Śląsk – region, gdzie działa już kilkanaście kortów w takich miastach jak Chorzów, Tychy, Dąbrowa Górnicza czy Żory. Pomimo tego dynamicznego wzrostu, infrastruktura padlowa nadal nie jest równomiernie rozłożona. Wciąż są województwa czekające na swój pierwszy kort – np. do dziś brak padla w woj. świętokrzyskim, podlaskim czy lubelskim. Tereny Polski wschodniej pozostają białą plamą na mapie padla, co pokazuje jak duży nadal drzemie potencjał w rozwoju infrastruktury.

Korty otwarte vs. kryte. W Polsce padel uprawiany jest zarówno na kortach zewnętrznych (outdoor), jak i w halach. Ze względu na klimat coraz więcej inwestorów decyduje się na obiekty zadaszone, umożliwiające grę przez cały rok. Co ciekawe, latem 2024 odnotowano niemal idealny remis – mieliśmy 53 korty zewnętrzne i 55 kortów halowych. Nowe projekty (jak wspomniany Warsaw Padel Club czy hale Interpadel) przechylają szalę na korzyść kortów krytych. Nie znaczy to jednak, że brakuje inwestycji plenerowych – wiele miast (np. Chrzanów, Katowice, Poznań) uruchamia sezonowe, otwarte korty padlowe w parkach lub przy obiektach rekreacyjnych, często przy wsparciu funduszy publicznych. Przykładowo Chrzanów zbudował kort padlowy za ok. 335 tys. zł (90% dofinansowania rządowego), a Katowice otworzyły pierwszy kort za ~427 tys. zł z pełnym oświetleniem. Takie inicjatywy pokazują, że również samorządy widzą potencjał padla i inwestują w tę infrastrukturę jako uzupełnienie oferty sportowej dla mieszkańców.
Coraz więcej graczy i rosnące zainteresowanie padlem
Popularność padla wśród Polaków rośnie równie szybko, co liczba kortów. Choć brak jeszcze dokładnych statystyk co do liczby graczy, wiele wskazuje na prawdziwy boom zainteresowania tym sportem. Kluby padlowe raportują ciągły napływ nowych osób chcących spróbować gry – często korty są w szczytowych porach w pełni zarezerwowane. W największych ośrodkach widać już “tłumy” graczy niemal o każdej porze Znaczącym sygnałem jest również fakt, że wielu tenisistów i squashystów przerzuca się na padel, przynajmniej rekreacyjnie. Padel oferuje im coś nowego, a jednocześnie znajomego – stąd bywa atrakcyjną alternatywą treningową dla dotychczasowych miłośników sportów rakietowych.
Na popularność padla wpływają jego walory inkluzyjne – to sport przystępny praktycznie dla każdego. W padla grać mogą zarówno dzieci, młodzież, dorośli, jak i seniorzy; kobiety i mężczyźni mogą rywalizować razem (np. w mikstach), a całe rodziny spędzać aktywnie czas. Niskie bariery wejścia sprawiają, że wiele osób bez doświadczenia tenisowego szybko łapie padlowego bakcyla. Rakieta do padla jest poręczna (krótsza, lżejsza, bez naciągu), piłki są mniej sprężyste niż tenisowe, a boisko mniejsze – to wszystko ułatwia opanowanie podstaw. Już podczas pierwszej gry początkujący potrafią rozegrać dłuższą wymianę i czerpać frajdę z gry, co w tenisie bywa trudniejsze. Ten aspekt towarzyski i rekreacyjny padla jest wielkim magnesem – ludzie chętnie przychodzą na korty całymi grupami znajomych czy rodzinami, by wspólnie się bawić i rywalizować jednocześnie. Polska Federacja Padla podkreśla, że padel angażuje osoby w bardzo różnym wieku i poziomie sprawności, dzięki czemu może skutecznie przyciągać do aktywności także tych, którzy do tej pory stronili od sportu.
Warto wspomnieć, że według danych światowych padel regularnie uprawia już około 30 milionów ludzi na świecie. W Polsce ta liczba jest na razie znacznie mniejsza – być może kilka tysięcy aktywnych graczy, choć trudno oszacować dokładnie (część gra rekreacyjnie bez żadnych rejestracji w klubach czy federacji). Jednak trendy są wyraźne: krzywa wzrostu idzie w górę. Powstają lokalne społeczności padlowe – np. w mediach społecznościowych tworzą się grupy miłośników padla umawiających się na gry (tylko warszawska grupa na FB Warsaw Padel Group liczy już setki członków). Kluby organizują dni otwarte i lekcje próbne dla nowych chętnych, często wszystkie miejsca są zajęte. Rosną też szeregi oficjalnie zarejestrowanych zawodników – Polska Federacja Padla wydaje licencje dla graczy turniejowych, notując z roku na rok coraz więcej zgłoszeń. Wszystko to świadczy o tym, że padel przestał być w Polsce ciekawostką, a staje się elementem stylu życia wielu aktywnych osób.
Promocja, turnieje i obecność padla w mediach
Dynamiczny rozwój padla w Polsce nie odbywa się w próżni – stoi za nim intensywna promocja i wsparcie medialne oraz zaangażowanie wielu osób, w tym znanych sportowców. Coraz częściej o padlu słychać w telewizji, internecie i prasie sportowej. Znane nazwiska pomagają popularyzować ten sport: przykładowo legendy tenisa Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz zakończyli co prawda kariery tenisowe, ale złapali bakcyla padla – chętnie grają i wypowiadają się o nim pozytywnie. Wielkim entuzjastą padla jest też były prezes PZPN Zbigniew Boniek, który już kilka lat temu zaczął propagować tę dyscyplinę w środowisku piłkarskim. Nie brakuje również zagranicznych gwiazd sportu inwestujących w padel – np. znany piłkarz Zlatan Ibrahimović wybudował dziesiątki kortów padlowych w Szwecji, a Zinedine Zidane regularnie grywa w padla i promuje go we Francji. Angażowanie się znanych osobistości (aktorów, dziennikarzy, influencerów) sprawia, że padel przebija się do mainstreamu. W Polsce głośnym wydarzeniem był charytatywny turniej gwiazd CUPRA Padelowe w lutym 2024 – na kortach InterPadel Warszawa zagrało aż 150 osób ze świata sportu, mediów i showbiznesu, przyciągając uwagę telewizji (relacje z turnieju pokazał m.in. TVP Sport) i tysięcy fanów.
Rozgrywki i turnieje. Mimo krótkiej historii, polskie środowisko padlowe zdążyło zorganizować już wiele imprez sportowych. Od 2022 roku działa oficjalny cykl turniejowy Polish Padel Tour pod egidą Polskiej Federacji Padla – są to ogólnopolskie turnieje rozgrywane w różnych miastach, z podziałem na kategorie (Open, kobiety, miksty, poziomy zaawansowania itp.). W sezonie 2024 sponsorem tytularnym cyklu została znana marka zegarków Certina, stąd imprezy odbywały się pod nazwą Certina Polish Padel Tour – to pokazuje, że poważni sponsorzy dostrzegają potencjał marketingowy padla w Polsce. Kalendarz Polskiej Federacji Padla w 2024 roku obejmował kilkadziesiąt turniejów rangi mistrzowskiej i amatorskiej, a zwieńczeniem sezonu były Międzynarodowe Mistrzostwa Polski rozgrywane w listopadzie 2024 w Warszawie. Coraz więcej klubów organizuje także własne ligi i cykliczne rozgrywki dla członków – przykładowo Letnia Liga Padel Team na Śląsku czy lokalne ligi klubowe w Poznaniu i Trójmieście. Również firmy zainteresowały się padem jako narzędziem integracji – we wrześniu 2023 odbyły się pierwsze Biznesowe Mistrzostwa Polski w padlu, czyli turniej korporacyjny, w którym rywalizowały drużyny reprezentujące różne przedsiębiorstwa. Tego typu wydarzenia pełnią podwójną rolę: promują padel w nowych środowiskach oraz pokazują jego wartości networkingowe (współpraca zespołowa, integracja przez sport).
Media społecznościowe i internet również odegrały dużą rolę w popularyzacji padla. Kluby i organizacje padlowe są aktywne na Instagramie, Facebooku czy YouTube, publikując materiały szkoleniowe, transmisje z meczów oraz relacje z eventów. Profile klubów (np. Warsaw Padel Club, Padel Team, ProPadel) zdobywają tysiące obserwujących, a posty z dynamicznymi akcjami czy poradami technicznymi generują duże zaangażowanie. Powstają polskie portale i blogi poświęcone padlowi (np. Padel Magazine Polska, PadelPRO, Zagrajwpadla.pl), dostarczające świeżych informacji i ciekawostek. Również mainstreamowe media sportowe coraz częściej wspominają o padlu przy okazji wywiadów czy raportów o trendach fitness. To wszystko buduje świadomość dyscypliny w społeczeństwie. Jak zauważają działacze, duże znaczenie ma aspekt społecznościowy – gracze padla tworzą zżytą grupę, spotykają się nie tylko na korcie, ale i online, dzieląc pasję. “Budujemy rodziny padlowe” – powiedział w jednym z wywiadów przedstawiciel federacji, podkreślając, że padel z założenia ma łączyć ludzi i tworzyć pozytywną kulturę sportową.
Zalety padla – sport dla amatorów i nie tylko
Padel zdobywa popularność nie tylko dzięki modzie, ale przede wszystkim ze względu na swoje uniwersalne zalety jako sportu. Warto je podkreślić, bo tłumaczą one, dlaczego tak wiele osób wybiera właśnie padel:
- Niska bariera wejścia: w padla może zagrać praktycznie każdy, niezależnie od poziomu umiejętności. Podstawy są proste do opanowania – serwis wykonuje się od dołu (jak w tenisie ziemnym w minitenisie), co jest łatwiejsze dla początkujących, a mniejszy kort oznacza mniejsze wymagania kondycyjne na starcie. Dzięki ścianom piłka często wraca w okolice gracza, więc nawet mniej sprawne osoby mogą prowadzić wymianę. To sprawia, że nowicjusze od razu czują satysfakcję z gry, zamiast frustrować się ciągłym zbieraniem piłek.
- Dynamika i emocje: padel jest grą podwójną (na korcie zwykle gra 4 osoby), co dodaje element współpracy i strategii drużynowej. Ralleye (wymiany) trwają dłużej niż w tenisie – szacuje się, że piłka w grze pozostaje ok. 60–70% dłużej niż na korcie tenisowym. Odbicia od ścian umożliwiają efektowne zagrania i zwroty akcji. Przez to mecz padla jest bardzo angażujący i widowiskowy, zarówno dla graczy, jak i widzów. Duża dynamika idzie w parze z niższym ryzykiem kontuzji – brak wślizgów (jak w squashu) czy tak forsownych serwisów jak w tenisie sprawia, że padel jest relatywnie przyjazny dla stawów i mięśni.
- Aspekt towarzyski i rodzinny: padel to sport social, idealny do uprawiania w gronie znajomych. Cztery osoby na małym korcie oznaczają ciągłą interakcję. Gra wymaga komunikacji z partnerem, co buduje ducha zespołu. Ze względu na tę towarzyską naturę padel jest znakomitym pomysłem na aktywny wypad ze znajomymi czy integrację pracowników (co wykorzystują firmy organizujące eventy padlowe). Coraz częściej całe rodziny rezerwują korty – rodzice mogą grać razem z dziećmi (reguły są na tyle elastyczne, że różnice wieku czy płci nie przeszkadzają w dobrej zabawie). Padel bywa określany mianem “sportu łączącego pokolenia” i faktycznie w wielu klubach seniorzy grają na równi z młodzieżą.
- Dostępność i atrakcyjność: chociaż infrastruktury padlowej dopiero przybywa, już teraz w większych miastach stosunkowo łatwo znaleźć kort do wynajęcia. Ceny gry są porównywalne z tenisem czy squashem, a często można skorzystać z kart sportowych (np. MultiSport zaczął obejmować wejścia na padel, co dodatkowo popularyzuje tę aktywność). Sprzęt – rakiety i piłki – jest dostępny w wypożyczalniach klubowych, więc nowy gracz nie musi na początku ponosić dużych wydatków. W padla można grać rekreacyjnie, ale istnieje też ścieżka rozwoju sportowego: działają szkółki padla, profesjonalni trenerzy oferują lekcje, a najbardziej ambitni mają szansę rywalizować w turniejach amatorskich, ligach, a nawet wejść do krajowej czołówki rankingowej. To czyni padel sportem atrakcyjnym dla amatorów na każdym poziomie ambicji.
Podsumowując, padel oferuje unikalne połączenie przystępności i frajdy z rywalizacji. Jak ujął to jeden z inwestorów: “Wierzę, że będzie nam łatwiej namówić statystycznego Polaka do aktywności ruchowej właśnie ze względu na ten aspekt towarzyski padla”. W dobie rosnącej świadomości prozdrowotnej i potrzeby ruchu, padel wstrzeliwuje się idealnie w oczekiwania osób szukających sportu efektownego, ale nie onieśmielającego na starcie.
Koszty budowy i utrzymania kortów: padel vs tenis vs squash
Rosnąca popularność padla ma również wymiar biznesowy. Coraz więcej inwestorów – od prywatnych przedsiębiorców po samorządy – rozważa budowę kortów padlowych, często zestawiając tę inwestycję z tradycyjnymi kortami tenisowymi czy squashowymi. Poniżej analizujemy kluczowe aspekty finansowe: koszty budowy i eksploatacji różnych typów kortów oraz potencjalny zwrot z inwestycji (ROI). Dane dotyczą rynku polskiego i uśrednionych szacunków.
Budowa kortu padlowego vs tenisowego vs squashowego
Kort do padla – koszty i specyfika: Budowa pojedynczego kortu padlowego to większy wydatek niż w przypadku kortu tenisowego, głównie z powodu specjalistycznej konstrukcji. Standardowy kort padla (20×10 m) otoczony jest stalową strukturą ze szklanymi ścianami o wysokości ok. 3–4 m. Do tego dochodzi sztuczna trawa jako nawierzchnia, wypełniona piaskiem kwarcowym, oraz mocne oświetlenie umożliwiające grę wieczorem. Według polskich realizacji, średni koszt budowy kortu padla wynosi od ok. 100 do 250 tys. zł– mowa o korcie odkrytym. Inne źródła podają przedział 200–300 tys. zł netto (246–369 tys. brutto) na pełnowymiarowy, profesjonalny kort padlowy. Różnice wynikają z użytych materiałów (np. czy ściany są w pełni panoramiczne ze szkła hartowanego), standardu wykończenia oraz zakresu prac ziemnych. Jeśli kort ma stanąć na zewnątrz, dochodzi koszt przygotowania gruntu i ewentualnego zadaszenia tymczasowego (np. hali pneumatycznej na zimę). Z kolei budowa hali na kilka kortów to już inwestycja liczona w milionach, ale w przeliczeniu na jeden kort hala kryta zwiększa koszt jednostkowy nawet kilkukrotnie. Utrzymanie kortu padlowego na szczęście nie jest bardzo wymagające – kluczowa jest dbałość o czystość szkła i trawy (regularne szczotkowanie nawierzchni, uzupełnianie piasku co jakiś czas) oraz konserwacja konstrukcji stalowej. Żywotność dobrej jakości kortu jest wysoka; np. sztuczna trawa wytrzymuje kilka lat intensywnej gry, ściany i stal jeszcze dłużej. Atutem padla jest efektywność wykorzystania przestrzeni: na polu jednego kortu tenisowego zmieszczą się trzy korty padlowe. To oznacza, że w tym samym czasie i na tej samej powierzchni może grać trzy razy więcej osób (12 zamiast 4), co przekłada się na większy potencjał przychodów z wynajmu.
Kort tenisowy – koszty i utrzymanie: Budowa tradycyjnego kortu tenisowego (singlowo-deblowego 23,77×10,97 m plus wybieg) jest na ogół tańsza niż padlowego, jeśli mówimy o korcie otwartym. Koszt zależy mocno od nawierzchni: najtańsza w wykonaniu jest mączka ceglana – profesjonalna firma wykona taki kort za ok. 60 tys. zł. Sztuczna trawa tenisowa to wydatek rzędu 95–110 tys. zł, a kort twardy (akryl, modułowy) – ok. 150 tys. zł. Te kwoty obejmują zazwyczaj ogrodzenie i podstawowe oświetlenie. Oczywiście można zainwestować więcej w nowoczesne systemy odwadniające, lepsze oświetlenie LED, trybuny – wtedy koszt rośnie. Według niektórych analiz, w Polsce przeciętny koszt budowy pełnego kortu tenisowego (z ogrodzeniem, lampami) waha się od 100 do nawet 400 tys. zł, w zależności od regionu (drożej w dużych miastach) i standard. Utrzymanie kortu tenisowego bywa bardziej pracochłonne niż padlowego: np. korty ziemne wymagają codziennej pielęgnacji (równanie mączki, podlewanie), a co sezon kosztownej renowacji nawierzchni. Sztuczna trawa i twarde korty są łatwiejsze w utrzymaniu, ale w dłuższym horyzoncie też wymagają odświeżenia nawierzchni (np. akryl co 10–15 lat). Kort tenisowy zajmuje dużą powierzchnię, a zazwyczaj gra na nim naraz maksymalnie 4 graczy – stąd przy takiej samej stawce za godzinę, przychody z jednego kortu tenisowego będą dużo niższe niż z tej samej powierzchni przeznaczonej na padel. Tenis jest jednak sportem mocno zakorzenionym, więc popyt na korty jest dość stabilny (choć padel już zaczął podbierać nieco klientów tenisowi – w nadchodzących latach może następować substytucja części kortów tenisowych padlowymi, co potencjalnie zwiększy rentowność klubów).

Kort do squasha – koszty i specyfika: Squash plasuje się gdzieś pośrodku – wymaga mniejszej przestrzeni niż tenis czy padel, ale zawsze w obiekcie zamkniętym. Standardowy kort squashowy ma wymiary 6,4×9,75 m, zamknięty jest czterema ścianami (tylna ściana z reguły ze szkła, trzy pozostałe z specjalnych paneli lub tynków sportowych). Wysokość pomieszczenia to min. ~5,5 m. Jeśli dysponujemy już halą o odpowiedniej wysokości, instalacja gotowego kortu squasha (ściany + podłoga + szyba) kosztuje ok. 100 tys. zł za kort. Taką kwotę podawał np. inwestor budujący nowe squashe w Kaliszu. Często buduje się od razu 2–4 korty obok siebie, co obniża jednostkowy koszt pewnych prac (wspólne oświetlenie, klimatyzacja itp.). Gdy trzeba postawić cały budynek pod squasha, koszt oczywiście dramatycznie rośnie, ale wiele klubów adaptuje istniejące budynki (np. hale magazynowe) na potrzeby squasha. Utrzymanie kortów squashowych wymaga głównie kontroli stanu ścian (co kilka lat mogą wymagać ponownego przetarcia/otynkowania specjalną mieszanką) oraz podłogi drewnianej (lakierowanie, wymiana listew po paru latach). Squash, podobnie jak padel, nie potrzebuje dużo powierzchni – zmieści się w większości hal sportowych. Jednak w squasha gra się jeden na jeden, co oznacza, że jeden kort obsługuje tylko dwie osoby na godzinę. To ogranicza potencjał dochodowy (choć z drugiej strony mecze squasha trwają krócej ze względu na intensywność, więc rotacja graczy bywa większa). W ostatnich latach squash w Polsce rozwijał się nieco wolniej, częściowo ustępując miejsca padlowi – ale wciąż utrzymuje sporą bazę entuzjastów, zwłaszcza w dużych miastach.
Porównanie kosztów i ROI – padel, tenis, squash
Poniższa tabela zbiera orientacyjne koszty budowy oraz szacunkowy okres zwrotu z inwestycji (ROI) dla jednego kortu padla, tenisa i squasha. Dane bazują na średnich wartościach rynkowych w Polsce i zakładają obiekt otwarty dla tenisa/padla oraz istniejącą halę dla squasha. Rzeczywisty ROI zależy od wielu czynników (obłożenie kortu, stawki za wynajem, model biznesowy klubu itp.), więc podane liczby to przybliżone ramy czasowe dla dobrze prosperującego obiektu.
| Rodzaj kortu | Szacunkowy koszt budowy<br/>(PLN, stan na 2025) | Orientacyjny okres zwrotu<br/>(przy dobrym obłożeniu) |
|---|---|---|
| Padel (kort deblowy) | 200–300 tys. zł (kort odkryty średniej klasy; do ok. 400–500 tys. zł (pełna hala na 1 kort) | 1–2 lata (przy bardzo dużej popularności); ~3–4 lata typowo w polskich warunkach |
| Tenis (kort ziemny lub syntetyczny) | 60–150 tys. zł (kort otwarty, w zależności od nawierzchni); ok. 250–300+ tys. zł (z oświetleniem, zadaszeniem) | ~10–12 lat (tradycyjny klub tenisowy); nierzadko dłużej przy niskim obłożeniu |
| Squash (kort halowy) | ~100–150 tys. zł (instalacja kortu w istniejącej hali); ~300 tys. zł (budowa nowej hali + kort) | ~4–6 lat (przy stałej grupie graczy); w mniejszych miastach nawet dłużej |
Dlaczego padel zwraca się najszybciej? Z powyższego porównania widać, że inwestycja w padel ma potencjalnie najwyższą rentowność. Mimo że koszt budowy kortu padlowego jest wyższy niż tenisowego, to dzięki większej przepustowości graczy i obecnemu boomowi popularności, dobrze zarządzany klub padlowy może odzyskać nakłady w ciągu zaledwie kilku lat. Niektórzy operatorzy w Europie raportowali nawet ROI rzędu 1 roku przy obłożeniu kortów na poziomie ~70% godzin w szczycie. W Polsce aż tak różowo być może nie będzie na dłuższą metę, ale realne jest 2–4 lata zwrotu, zwłaszcza gdy klub oferuje dodatkowe przychody (sklep z akcesoriami, wynajem sprzętu, treningi personalne, eventy). Dla porównania, typowy kort tenisowy zwraca koszty znacznie wolniej – tenis to sport sezonowy (wiele otwartych kortów stoi pustych zimą) i mniej intensywnie użytkowany. Jak wskazują trenerzy tenisa, własny kort potrafi się zamortyzować dopiero po dekadzie, o ile właściciel aktywnie go wynajmuje innym. Squash z kolei jest gdzieś pośrodku: inwestycja jest relatywnie niewielka, ale i potencjał zarobku ograniczony (gra 1 na 1, nasycenie rynku squashowego w niektórych miastach). W polskich realiach nowy klub squashowy może potrzebować ok. 5 lat, by wyjść na zero – chyba że połączy ofertę z padlem lub fitness, co obecnie staje się normą (wiele nowych centrów sportowych, jak Warsaw Padel Club, proponuje mix kilku dyscyplin: padel + squash + siłownia).
Należy pamiętać, że ROI zależy od lokalizacji i modelu biznesu. W dużym mieście, gdzie korty mogą być wynajęte praktycznie od rana do nocy, zwrot nastąpi szybciej. W małym mieście może być trudniej zapełnić grafik – wtedy nawet padel zwróci się wolniej, a kluby tenisowe czy squashowe mogą funkcjonować bardziej na zasadzie pasji niż czystego zysku. Niemniej, obecny trend jest wyraźny: padel to biznes na fali wznoszącej. Ma stosunkowo niski próg wejścia jak na sport (koszt 1 kortu padlowego rzędu kilkuset tysięcy zł jest osiągalny dla wielu inwestorów, zwłaszcza przy dofinansowaniach) oraz wysoką rentowność dzięki rosnącej bazie klientów. Jak podkreśla jedna z firm inwestujących w padel: “Dynamiczny rozwój padla w Polsce, wspierany przez samorządy, otwiera szerokie możliwości inwestycyjne” – innymi słowy, teraz jest dobry moment, by wejść w ten biznes.
Czy warto inwestować w padel w Polsce teraz? – Rekomendacje
Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe informacje, nasuwa się zasadnicze pytanie: czy to dobry moment, aby inwestować w padel w Polsce? Jeśli tak, to gdzie i w jakiej formule? Poniżej zebraliśmy kluczowe rekomendacje wynikające z analizy trendów:
- Tak, to (wciąż) dobry moment na inwestycję w padel. Mimo że padel zadomowił się już w największych miastach, nadal znajduje się na wczesnym etapie cyklu życia w Polsce – daleko nam do nasycenia rynku. Dla porównania: w Hiszpanii jest ok. 25 kortów padla na 100 tys. mieszkańców, a w Polsce nawet w 2023 r. były to statystycznie ułamki kortu na 100 tys. osób. W całym kraju mieliśmy wtedy około 40–60 kortów, podczas gdy np. we Włoszech czy Szwecji liczono je w setkach. Oznacza to ogromny potencjał wzrostu. Eksperci z Polskiej Federacji Padla snują wizję, że w ciągu 5 lat w Polsce mogłoby powstać nawet 3–5 tysięcy kortów padlowych – brzmi ambitnie, ale pokazuje skalę aspiracji. Inwestycja poczyniona teraz ma szansę za kilka lat procentować ugruntowaną pozycją na rynku (mniej więcej tak, jak było z squashowymi klubami zakładanymi w latach 2005–2010, które długo dominowały zanim pojawiła się konkurencja). Co ważne, obecnie w wielu miejscach popyt na padel przekracza podaż – gracze muszą z wyprzedzeniem rezerwować nieliczne dostępne korty. Taka sytuacja oznacza, że nowy obiekt niemal na pewno wzbudzi zainteresowanie i przyciągnie klientów spragnionych gry.
- Gdzie brakuje padla – nisze geograficzne. Najbardziej opłacalną strategią wydaje się wejście z padlem tam, gdzie go jeszcze nie ma. Wspomniane wcześniej województwa (Świętokrzyskie, Podlaskie, Lubelskie) to spore populacje bez dostępu do padla – np. Lublin (ponad 340 tys. mieszkańców) wciąż nie ma ani jednego kortu padlowego! Podobnie duże miasta jak Białystok, Kielce, Olsztyn mają minimalną lub zerową infrastrukturę. Inwestor planujący klub padlowy w tych lokalizacjach może liczyć na efekt nowości i pierwszeństwa – zbuduje społeczność od podstaw, raczej bez konkurencji na starcie. Również miasta średniej wielkości (100–200 tys. mieszkańców) typu Radom, Częstochowa, Toruń (choć Toruń ma już Interpadel z 6 kortami) mogą udźwignąć przynajmniej 2–3 korty padlowe. Oczywiście, przed inwestycją warto zbadać lokalny grunt – np. zainteresowanie wśród bywalców klubów fitness, tenisistów, zapytać lokalną społeczność sportową. Niemniej trend ogólny wskazuje, że padel przyjmuje się praktycznie wszędzie, gdzie zostanie zaszczepiony.
- Duże miasta – rosnąca konkurencja, ale i popyt. W metropoliach jak Warszawa, Kraków, Trójmiasto czy Poznań padel jest już obecny, jednak popyt nadal rośnie, więc kolejne inwestycje też mogą odnieść sukces. Trzeba się liczyć z silną konkurencją – kluby w tych miastach prześcigają się w ofercie (nowoczesne hale, dodatkowe usługi, profesjonalna kadra trenerska). Jeśli rozważamy inwestycję w dużym mieście, rozsądnym kierunkiem może być obiekt wielofunkcyjny lub partnerstwo z istniejącymi strukturami. Przykładem jest ProPadel Warszawa, który nawiązał współpracę z klubem piłkarskim Legia (marka ProPadel by Legia), co dało mu rozpoznawalność i zaplecze marketingowe. Inny model to dołączenie padla do istniejącego kompleksu tenisowego czy centrum sportowego – wiele klubów tenisowych myśli o zadaszeniu części kortów i ustawieniu tam padla, by poszerzyć ofertę (zwłaszcza że na miejscu są już szatnie, parking, recepcja). Z biznesowego punktu widzenia padel w dużym mieście ma sens, o ile wyróżnimy się jakością: np. zbudujemy halę z większą liczbą kortów (co daje przewagę skali), w dogodnej lokalizacji, z dobrymi trenerami i atmosferą klubową, która przyciągnie entuzjastów.
- Format inwestycji – klub dedykowany vs. obiekt multisport. Wybór formatu zależy od rynku lokalnego. Klub tylko padel (np. 4–6 kortów pod balonem, z lounge barem i wypożyczalnią sprzętu) ma tę zaletę, że w 100% skupia się na jednej grupie klientów – padlistach – i może budować silną społeczność tej dyscypliny. Takie kluby świetnie funkcjonują np. w Hiszpanii czy Szwecji, gdzie padel jest sportem numer 2. W Polsce powstaje już kilka takich projektów (Warsaw Padel Club jest właściwie dużym monoklubem padlowym z dodatkiem squasha). Alternatywą jest obiekt wielofunkcyjny: połączenie padla z innymi sportami rakietowymi lub fitness. Ten kierunek wydaje się rozsądny zwłaszcza w mniejszych miastach – np. mieć 2 korty padla obok 2 kortów do badmintona, siłowni czy boiska piłkarskiego. Zwiększa to szansę na zapełnienie obiektu różnymi klientami i pewną dywersyfikację przychodów. Warto wspomnieć, że np. kluby squashowe coraz częściej dodają padel do swojej oferty, zauważając migrację graczy w stronę nowej dyscypliny. Z kolei baseny i hotele rozważają budowę 1–2 padli jako uzupełnienie atrakcji dla gości. Formuła multisport sprawdza się tam, gdzie społeczność padlowa dopiero się tworzy – ludzie mogą “przy okazji” spróbować padla i się wciągnąć.
- Obiekty całoroczne vs. sezonowe. Polski klimat sprawia, że padel pod dachem ma ogromną przewagę – grać można cały rok, a klub zarabia również zimą. Dlatego optymalnie jest budować obiekty kryte (hale stałe lub pneumatyczne). Jednak koszty hali bywają zaporowe, więc niektórzy inwestorzy decydują się na start od kortów otwartych. Czy to ma sens? Tak, pod warunkiem przemyślanej strategii: można zacząć od 1–2 kortów open (niższy koszt wejścia), rozkręcić lokalny rynek w sezonie wiosna-lato, a docelowo – przy rosnącym zainteresowaniu – doinwestować w zadaszenie lub halę. Przykładem może być Bydgoszcz, gdzie najpierw uruchomiono korty odkryte, a w 2025 zbudowano już nowoczesną halę padlową (Pura Padel). Sezonowy padel (np. tylko od kwietnia do października) jest też opcją dla ośrodków wypoczynkowych, campingów, hoteli nad morzem czy mazurach – tam padel staje się atrakcją turystyczną. Jednak dla poważnego klubu sportowego całoroczna dostępność to klucz do utrzymania klientów i trenerów przez 12 miesięcy.
Podsumowanie: Inwestycja w padel w Polsce wydaje się ruchem perspektywicznym. Sport rośnie, ma świetny wizerunek (nowoczesny, inkluzywny, medialny) i coraz szerszą bazę odbiorców. Oczywiście, jak przy każdej inwestycji, należy wykonać solidny biznesplan i analizę lokalnego rynku. Ale argumentów “za” jest wiele: rosnące zainteresowanie (wciąż przewyższające dostępność kortów), stosunkowo niski koszt wejścia (w porównaniu np. do budowy basenu czy hali piłkarskiej), szybki zwrot z inwestycji (nawet w 1–2 lata przy dobrych wiatrach!) oraz możliwość skalowania biznesu (rozbudowa o kolejne korty, organizacja turniejów, liga, sklep). Warto też pamiętać o korzyściach niematerialnych: padel to sport społecznościowy, a klub padlowy może stać się miejscem budowania relacji i integrowania lokalnej społeczności. Dla wielu inwestorów-sportowców ta pasja i tworzenie nowej kultury sportowej jest wartością samą w sobie. Reasumując – warto inwestować w padel teraz, zanim rynek się nasyci, przy czym należy dobrze dobrać lokalizację i skalę projektu do popytu. Polska scena padlowa dopiero się rozkręca, a ci, którzy wejdą do gry dziś, mogą jutro rozdawać w niej karty. To dobry moment, by złapać padlową falę i współtworzyć sukces tej dyscypliny w naszym kraju.
Komentarz